na zdjęciu kobieta na tle flagi

Uczelnia to specyficzna organizacja, skupiająca ludzi z różnych środowisk, miejscowości i krajów. Najliczniejszą grupę pracowników stanowią nauczyciele akademiccy – to ich studenci znają najlepiej. Nie każdy jednak wie, że także w szeregach administracji mamy osoby z ciekawą historią, którą warto opowiedzieć.

Mowa o naszej Kseni – Białorusince, która kilkanaście lat temu właśnie w Polsce znalazła swoją miłość, a Polkowice stały się jej rodzinnym domem. Dziś wspólnie z mężem wychowuje dwie córki i pracuje na naszej Uczelni. Jak doskonale wszyscy wiedzą, sytuacja u naszych sąsiadów na Białorusi jest napięta i wzbudza wiele emocji. Niemal codziennie słyszymy o demonstracjach jakie przelewają się przez Mińsk, o aresztowaniach, biciu młodych ludzi, widzimy też rozpacz i bezradność naszej koleżanki, która szarpie się z uczuciami i próbuje na odległość pomóc nie tylko swojej rodzinie, ale także znajomym. Postanowiliśmy z nią porozmawiać, o tym jak to wygląda z jej perspektywy i jej najbliższych? Jaka pomoc jest teraz najbardziej potrzebna jej rodakom?

Kseniu! Od miesięcy trwa walka na ulicach Mińska i w innych miastach naszych sąsiadów. To walka o wolność, demokrację i życie. Ty jako Białorusinka dobrze znasz sytuację życiową swoich rodaków. Jeszcze niedawno mieszkałaś wśród nich.

Przyjechałam do Polski 12 lat temu. Trafiłam tu za swoją połówką. Mąż od dzieciństwa mieszka w Polkowicach, więc właśnie tutaj miałam się zaaklimatyzować, nauczyć języka i poznać obyczaje. Jak szybko się okazało, Polacy i Białorusini mają takie same potrzeby. Uczymy się, pracujemy, wychowujemy dzieci, robimy zakupy i marzymy. Różnica polega na tym, że na Białorusi te marzenia rzadko możemy spełnić. Mowa choćby o studiach. Musisz się kształcić za kredyt, a jak cię na niego nie stać wybrać szkołę branżową lub iść po prostu do pracy.  Jeśli decydujemy się na to ostatnie rozwiązanie,  pracujemy, po 10-12 godzin dziennie od poniedziałku do soboty  za 500-800  złotych wynagrodzenia w przeliczeniu na polskie pieniądze. Dodam, że ceny na Białorusi są bardzo zbliżone do tych w Polsce. To znowu przekłada się na rodzinę. Kiedy ją tworzymy, wychowujemy dzieci i pracujemy. Wówczas nasze pociechy musimy pozostawiać w przedszkolu od 7:00 do 19:00, potem jest szkoła i samopas, bo nie stać większości na dodatkowe zajęcia. Do koszyków na zakupy włożymy  tylko podstawowe produkty. Przeważnie jest to kasza, ziemniaki, makaron i chleb. Bułka z masłem i herbatą – typowe śniadanie ucznia. Obiady w szkole? Nic za darmo, za nie też płacimy, podobnie jak za  podręczniki, wycieczki, przejazd komunikacją, za szybsze wizyty u lekarza. Kolonie dla dzieci? Trzeba zacisnąć pasa, by w ogóle mogły wyjechać. Podłączenie gazu, szpitalne łóżko – za wszystko trzeba płacić ogromne pieniądze. No i marzymy…. żeby starczyło do kolejnej wypłaty, żeby pojechać na urlop gdzieś dalej niż działka (tak zwana dacia), która jest również marzeniem wielu Białorusinów. Marzymy o lepszym, łatwiejszym dniu jutrzejszym. Pragniemy się rozwijać i wierzyć, że jest to możliwe. Prowadzenie działalności gospodarczej wymaga albo dużych pieniędzy albo znajomości w administracji.

Nie da się nie zauważyć Twojego bólu, gdy przychodzą do ciebie SMS-y, jak spoglądasz na wiadomości z domu. Boisz się nie tylko o własną rodzinę?

Po większych protestach sprawdzam listy zatrzymanych, które tworzy centrum obrony prawa „Wiosna”. Najpierw szukam tam swojego młodszego brata, potem znajomych z klasy, z podwórka… Nie mogę powstrzymać łez, kiedy biją bezbronnych, kobiety, seniorów. Po pierwszych zatrzymaniach okazało się, że wiele dziewczyn zostało zgwałconych w więzieniu. W protestach uczestniczyły także ciężarne. Z przerażeniem oglądałam nagranie, na którym w podwórku OMONowcy „uczą” dziewczynę w ciąży kogo trzeba popierać. Białoruska konstytucja niestety jest fikcją, jest narzędziem manipulacji. Wspominają o niej, kiedy władzy czy urzędnikom jest sytuacja na rękę. Na własne oczy obserwuję, jak odbiera się ludziom wolność słowa i marzenia. Dziś nie potrafię ukryć oburzenia na fakty z telewizji rosyjskiej. Gdzie pokazuje się zdjęcia jak z  pogrążonej wojną Syrii i wmawia się społeczeństwu, że tak wyglądają protesty na Białorusi. Spalone samochody, rozbite wystawy sklepowe, powalone budynki. To zakłamanie i manipulacja – w takich warunkach trwamy od 1994 r. Czara goryczy się przelała!

Sytuacja jest poważna, TY angażujesz się jak możesz, by pomóc swoim rodakom. Czy my w jakiś konkretny sposób możemy Cię w tym wspomóc?

Ogromnym wsparciem dla ludzi będzie nagłaśnianie tematu, doinformowanie! Chcę powiedzieć, że na ulicę  wychodzi nie opozycja lecz Naród, w większości apolityczny, łagodny na co dzień, pracowity i gościnny, doprowadzony natomiast do krawędzi wytrzymałości. Najprawdopodobniej białoruska gospodarka powinna upaść, żeby zbudować ją na nowo. Istnieje potrzeba wykształcić młodzież zgodnie z obowiązującymi europejskimi standardami i wartościami. Tu potrzebne są  programy stypendialne, edukacyjne oraz ułatwienie legalizacji pobytu. Każda doraźna zbiórka rzeczowa jest ważna i cenna, natomiast dziś nie ma gwarancji, że dotrze do potrzebujących, ponieważ tego typu pomoc na każdym kroku jest rekwirowana. Dziś Białorusini najbardziej potrzebują zapłacić za leczenie i rehabilitację po starciach z „obrońcami” ojczyzny. Opłacić grzywnę za udział w nielegalnych zgromadzeniach.  Za skorzystanie z „luksusów przygarnięcia” w białoruskim więzieniu. Wielu straciło pracę albo straci po każdej kolejnej manifestacji. Istnieje potrzeba przekwalifikować, doszkolić lub dać pracę tym, którym ją odebrano.  

To co w takiej sytuacji rekomendujesz? Jakie organizacje są zaufane? Gdzie moglibyśmy się zgłosić aby pomóc?

Ci wszyscy ludzie potrzebują prawników, kogoś, kto poda rękę i pokaże, w którym kierunku należy iść. Każda osoba, która nie jest obojętna może się przyłączyć do zbiórki. Sprawdzona fundacja solidarności białoruskiej BYSOL daje kilka możliwości wpłacić środki. W imieniu swoich rodaków będę ogromnie wdzięczna za każdą złotówkę.

https://www.facebook.com/bysolidfound/

https://bysol.org/english

Historia, którą opisujemy zainteresowała również władze Uczelni Jana Wyżykowskiego, które w tej sprawie postanowiły dołożyć swoją cegiełkę? Na czym ta pomoc miałaby polegać?

Tak to prawda. Jestem już po rozmowie z drem Tadeuszem Kierzykiem, rektorem UJW, który jest za tym, aby wspomóc białoruskich studentów. Wielu z nich podczas ostatnich strajków zostało skreślonych z list tamtejszych uczelni. Ci młodzi ludzie mają szansę kształcić się całkiem za darmo również u nas.  Uczelnia Jana Wyżykowskiego jest gotowa na takie wsparcie. Ponadto mają oni szanse skorzystać z programu stypendialnego rządu Rzeczpospolitej Polskiej im. Konstantego Kalinowskiego Program III. Jego XV edycja trwa do końca listopada 2020 roku. Wystarczy się zgłosić. Oczywiście ja jako Białorusinka również służę pomocą, choćby w kontaktach z Uczelnią i innymi instytucjami. Znajdziecie mnie na FB i VK.com.

 

Dziękuję za udzielenie wywiadu.

Z Ksenią Stępień rozmawiała Iwona Mierzwiak.